AKTUALNOŚCI

 

 

EUROPEJSKA NOC MUZEÓW
CZYLI MBP W ŚWIEBODZICACH ŁĄCZY POKOLENIA.

27.05.2014 r.  

17.05.14 obchodzono EUROPEJSKĄ NOC MUZEÓW. W tym dniu muzea udostępniane są zwiedzającym w późnych godzinach wieczornych, a dodatkowo, co jest niewątpliwą atrakcją- bezpłatnie. 
W okolicach Świebodzic można było odwiedzić Muzeum Okręgowe w Wałbrzychu (ul. 1 Maja), Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej oraz Muzeum Gross- Rosen w Rogoźnicy.

Na tak atrakcyjną ofertę odpowiedziała nasza biblioteka organizując wyjazd dla Seniorów oraz młodzieży gimnazjalnej PZSI w Świebodzicach.

Jak się okazało, Europejska Noc Muzeów była bardzo ciekawą i wartościową propozycją spędzenia czasu przez dwa odległe, a tak bliskie sobie tej nocy pokolenia- młodzieży i Seniorów.

Jakie wrażenia pozostawił po sobie ten wyjazd? Oto relacja jednej z uczennic PZSI w Świebodzicach, która ukazała się na stronie internetowej szkoły, a umieszczona za zgodą autorki artykułu:

"Dnia 17 maja grupa uczniów z naszej szkoły wzięła udział w akcji "Noc muzeów", czyli wyjeździe organizowanym przez Miejską Bibliotekę Publiczną do obozu koncentracyjnego Gross Rosen w Rogoźnicy. Mimo deszczowej pogody, wszyscy - młodzi i starsi - byli bardzo podekscytowani.

Po przyjeździe na miejsce wyświetlono film "Kamieniołomy", który przedstawiał nam historię tego miejsca. Obóz powstał w 1940 roku, a już w sierpniu przybył tam pierwszy transport z więźniami, których głównym zajęciem była ciężka praca w kamieniołomach. Przez ponad cztery lata istnienia tego miejsca pracowało tam około 120 tysięcy Polaków, a także ludzi innej narodowości, m. in.: Niemców, Francuzów, czy Belgów, z których przeżyło zaledwie 80 000. Specjalnie na tę noc przygotowano wystawę "Dokumenty śmierci", czyli autentyczne zaświadczenia o egzekucjach i listach zamordowanych oraz zmarłych więźniów. Mieliśmy okazję zwiedzić zrekonstruowany barak, w którym siedemdziesiąt lat temu spali mieszkańcy obozu. Wstrząsające jest to, że na tak małej powierzchni (średnia wielkość klasy szkolnej) stały prycze przygotowane dla ok. 300 osób. W latach 40. zeszłego wieku, gdy Gross Rosen było "czynne", wszystkiego tam brakowało. W skład dziennej racji żywnościowej wchodziły: kubek czarnej kawy, zupa z brukwi i trzy kromki chleba. Nic dziwnego, że więźniowie po 2-3 miesiącach ciężkiej pracy przy wydobywaniu kamienia, tracili wagę o połowę. Środki sanitarne także były ograniczone, jeżeli ktoś się zranił, opatrunek musiał wystarczyć mu na 6 dni, przez co często dochodziło do zakażeń, infekcji, co z kolei prowadziło do konieczności amputacji kończyny. Nie było znieczuleń, ani narkozy, więc operację wykonywano "na żywca". Myślę, że największym zaskoczeniem był fakt, że w obozie była możliwość uprawiania dwóch dyscyplin sportowych: boksu i piłki nożnej. Grali zawsze więźniowie przeciw władzom. Dla tych pierwszych była to świetna okazja, by odegrać się za wyrządzone im krzywdy.

Ostatnim punktem wycieczki było miejsce pracy ludzi w Gross Rosen - kamieniołomy. Dzisiaj ich dolna część zalana jest wodą sięgającą kilka metrów w głąb. Przewodnik opowiadał nam, że zdarzało się, iż niektórzy nie wytrzymywali psychicznie i rzucali się ze szczytu wykopaliska w dół, czyli jakieś 80 m. Muzeum w Rogoźnicy ok. 1942 roku osiągnęło najwyższą z możliwych kategorię poziomu trudności pracy. Ludzi z Oświęcimia przenoszono do Gross Rosen. Kiedy więźniowie przybyli do nowego obozu chcieli "na kolanach wracać do Oświęcimia". Muzeum w Rogoźnicy powstało stosunkowo niedawno, cały czas jest w rozbudowie, już niedługo powstaną nowe rekonstrukcje.

Bardzo ciężko ogląda się czy czyta wspomnienia ludzi, którzy przeżyli te ciężkie lata na własnej skórze, w każdym możliwym znaczeniu. Na co dzień my, młodzi, nie myślimy o tym wcale. Przecież nie braliśmy w tym udziału, więc to nas nie dotyczy. Nic bardziej mylnego. Jest to nasza historia, którą każdy powinien znać, tym bardziej, że muzeum znajduje się bardzo blisko Świebodzic. Powinniśmy pamiętać, że w tego typu obozach przebywali nasi pradziadkowie i prababcie. Po rozmowie z moimi kolegami, wszystkim bez wyjątku podobał się wyjazd. Nie wierzmy więc w stereotypy, że dzisiejsza młodzież nie interesuje się niczym, co ma jakąś wartość patriotyczną czy kulturalną. Wyjazdy tego typu uświadamiają nas, co się działo nie tak dawno w naszym kraju, pozwalają lepiej zrozumieć historię, a przede wszystkim uczą szacunku do drugiego człowieka. Zostają na dłuższy czas w naszej głowie, skłaniając do refleksji nad życiem i okrucieństwem ludzkiej rasy. Warto było odwiedzić muzeum obozu koncentracyjnego Gross Rosen w Rogoźnicy. Wszyscy ci, którzy nie zdecydowali się na wyjazd, mogą żałować. Ominęła Was świetna, choć wstrząsająca lekcja historii."

Wiktoria Smędra

Muzeum Gross-Rosen w sposób fachowy przgotował się na tę imprezę. Gospodarze uwzględnili nieprzychylność aury i dla zwiedzających w ogrzewanej poczekalni czekały dzbanki z gorącą kawą , herbatą i poczęstunkiem. Po wstrząsających przeżyciach,przejmującym zimnie i deszczu w jakim przyszło nam zwiedzać muzeum był to "balsam na nasze obolałe dusze" i zziębnięte ciała, za co serdecznie dziękujemy pracownikom Gross- Rosen w Rogożnicy.

Beata Wiciak
MBP w Świebodzicach.

   

   

   

   

   

   

   
 
   
 
   
 
   
 
   
 
   
 
   
 
   
 
   
 
 

 

  •   strona główna  •  do góry  •