AKTUALNOŚCI

 

 

Znaleziona ścieżka Małgorzaty Lutowskiej
18.03.2010 r.

                Gościem spotkania autorskiego, w piątek 12 marca 2010, roku była Małgorzata Lutowska, pisarka-regionalistka, autorka trzech książek: Dla siebie znalezioną ścieżką, Powierzony klucz, Skarby drzewa.  Zanim znalazła swoją ścieżkę życiową ukończyła studia rolnicze we Wrocławiu – sama właściwie nie wiem po co – mówi pisarka, najbardziej ciągnęło mnie do natury i wydawało mi się, że rolnictwo to będzie to, dzięki czemu będę najbliżej tego co mnie interesuje.

                Małgorzata Lutowska jest również absolwentką szkół muzycznych oraz germanistką. W pewnym momencie życia stwierdziła, że historia Dolnego Śląska interesuje ją najbardziej a język niemiecki może być niezwykle pomocny w jej poznawaniu. Obecnie mieszka w Zgorzelcu i tam uczy języka niemieckiego a w Görlitz – języka polskiego.

                Małgorzata Lutowska opowiadała w jaki sposób dowiedziała  się, że jej rodzina nie pochodzi z terenu Dolnego Śląska a rdzenną Dolnoślązaczką jest dopiero ona. Stałyśmy z mamą przed kościołem, na murze  którego znajdowało się wiele pięknych, zapisanych epitafiów. Domagałam się aby mama czytała mi co jest tam napisane i wtedy okazało się, że są pisane językiem dawnych mieszkańców tych ziem czyli niemieckim. Było to dla mnie szokiem,  myślałam, że nasza rodzina od zawsze mieszka w Cieplicach – mówi  Małgorzata Lutowska.

                Wyobraźnię i ciekawość rozpalały też najrozmaitsze dowody przebogatej historii i kultury Dolnego Śląska jak chociażby niemieckie napisy Bad Warmbrunn nad umywalkami w szkole muzycznej, do której chodziła pisarka.

                Dla Małgorzaty Lutowskiej a także dla jej rodziny,  poznawanie historii i zabytków Dolnego Śląska stało się wręcz sposobem spędzania wolnego czasu. W każdy weekend jechali gdzieś w teren  i wszędzie było coś ciekawego do zobaczenia: pałac, zamek, kościółek, cmentarzyk. Pracowałam również jako przewodnik oprowadzając Niemców po Dolnym Śląsku. Odkryłam wtedy Dolny Śląsk od strony ludzkiej – epizody, historie, ludzkie losy.  Zarówno kontakty z nimi (w większości dawnymi mieszkańcami tych ziem) jak i zasłyszane opowieści podczas rodzinnych penetracji Dolnego Śląska to był materiał, który gromadził się zarówno w mojej głowie jak i notatkach i… czekał.

                W połowie 2003 roku jedno z wydawnictw  ogłosiło konkurs na współczesną powieść osadzoną w dolnośląskich realiach. Termin – do końca grudnia 2003 roku. Miałam te historie gotowe, trzeba było tylko cały ten materiał zgrabnie połączyć i nadać mu formę powieści – mówi pisarka.  Książka w konkursie zdobyła nagrodę Marszałka województwa dolnośląskiego i tak się spodobała czytelnikom, że w ciągu niedługiego czasu zupełnie wyczerpał się jej nakład (dla miłośników prozy Małgorzaty Lutowskiej – będzie drugie wydanie, przed Wielkanocą ). Ta książka zawiera autentyczne ludzkie historie, jej bohaterowie to prawdziwe postaci, które można zidentyfikować.

                Prawdziwe emocje na spotkaniu  wywołała jednak dyskusja o książce Powierzony klucz.

Pomysł na napisanie książki o protestantach na Dolnym Śląsku podsunęła Małgorzacie Lutowskiej znajoma. Początkowo pisarkę przeraził ogrom pracy związany z takim przedsięwzięciem ale ponieważ mieszkała wtedy w Niemczech, ogromnie za swoją „małą ojczyzną” tęskniła a przy tym był dostęp do różnych źródeł, również niemieckich, Małgorzata Lutowska   postanowiła podjąć wyzwanie. Powstała książka cudowna. Pełna dolnośląskiej historii, wiedzy na temat reformacji i protestantyzmu na Dolnym Śląsku ale przede wszystkim fascynujących opowieści o ludziach. Bohaterowie kolejnej książki Małgorzaty Lutowskiej to jak zwykle postaci autentyczne – ale tym razem także sławne. Marcin Luter,  Kaspar von Schwenkweld, Walenty Trozendorf, Gottlob Adolph, Albrecht von Säbisch, Karl Langhans, Will Peuckert i inni. Wśród nich jako jedyna kobieta – Fryderyka von Reden, żona pruskiego ministra, bardzo zresztą zasłużonego dla rozwoju przemysłu węglowego na Śląsku.  Każdy z bohaterów tej książki ma swój własny, zbeletryzowany wątek biograficzny, znakomity zresztą, choć szczytem pisarskiego mistrzostwa Małgorzaty Lutowskiej są z pewnością  listy Fryderyki von Reden. Młodsza od męża o 22 lata, podzielała jego pasje i zainteresowania. Była też osobą o niespożytej energii i niezwykłych pomysłach. To ona podsunęła królowi (Fryderykowi Wilhelmowi III)  pomysł na sprowadzenie do Karpacza kościółka Wang  oraz (na prośbę króla)  organizowała osiedlenie w Karkonoszach kilkusetosobowej grupy prześladowanych religijnie Tyrolczyków z Zillerthal. Rezydencja von Redenów w Bukowcu w niczym nie ustępowała wspaniałym rezydencjom magnackim ówczesnej Europy, nie wyłączając królewskich. 

Protestantom śląskim bywało raz lepiej, raz gorzej w zależności od przynależności państwowej.  Panowanie na Śląsku ultrakatolickiej Austrii stwarzało im ciężkie życie, ale – paradoksalnie – był to okres, z którego pozostało na Dolnym Śląsku wiele pięknych zabytków z Kościołami Pokoju na czele.  Pod panowaniem pruskim budowano świątynie ewangelickie, wyznawcy nie musieli ukrywać spotkań religijnych a do swoich kościołów nie trzeba było jechać całą noc. Istniała nawet możliwość pomocy – jak w przypadku Tyrolczyków – prześladowanym religijnie.

Wielkim nieobecnym wśród bohaterów tej książki jest Helmut James von Moltke – właściciel Krzyżowej - mówi pisarka. Właściwie jego osoba zasługiwałaby na osobne potraktowanie, a jeżeli nie znalazła się na kartach mojej książki to wyłącznie dlatego, że nie chciałam aby książka kończyła się tak tragicznym akcentem. Małgorzata Lutowska przypomniała również żonę Helmuta Jamesa – Freyę von Moltke, która 1 stycznia 2010 roku zmarła w Stanach Zjednoczonych w wieku prawie 100 lat.

Książkę Małgorzaty Lutowskiej kończy pamiętnik dorastającej dziewczyny – panny na wydaniu – mieszkanki jednej z wsi Pogórza Bolkowskiego.  W oddali słychać już groźne pomruki nazizmu, który przyjmuje postać kuzyna Gudrun – zjawiającego się we wsi w eleganckim czarnym mundurze i przyprawiającego bohaterkę o szybsze bicie serca. Jeszcze wtedy bohaterowie nie wiedzą, że będzie to koniec pewnej epoki  – zarówno na Dolnym Śląsku jak i na świecie.                                            

Małgorzata Grudzińska

   

   

   

   

   

   
 
   
 
   
 
   

 

 

  •   strona główna  •  do góry  •