AKTUALNOŚCI

 

 

Stare kobiety są solą ziemi, czyli wieczór autorski Jolanty Wiechy
03.04.2009 r.

Gościem marcowego Dyskusyjnego Klubu Książki była autorka debiutanckiej książki Przebierz się za Niemkę. Urodzona i wychowana we Wrocławiu Jolanta Wiecha, ku miłemu zaskoczeniu świebodzickich bibliotekarek, okazała się naszą koleżanką po fachu. Niestety, krótki dwugodzinny czas spotkania autorskiego nie tylko nie pozwolił na wymianę doświadczeń zawodowych, ale z trudem wystarczył na omówienie i dyskusję nad książką. Tym bardziej, że tym razem spotkanie wzbogaciły aktorskie popisy Anny Golonki (aktorka teatralna), w wykonaniu której usłyszeliśmy monologi Frau D.

Książka ta jest zapisem doświadczeń autorki, która, wielokrotnie wyjeżdżając do Niemiec, opiekowała się ludźmi starszymi. U bohaterki książki Frau D. Jolanta Wiecha była kilkakrotnie w latach 1990 - 2002. Znajomość języka niemieckiego początkowo nie pozwalała na swobodne rozumienie chlebodawczyni, która nota bene była straszną gadułą, ale "szkolny" niemiecki szybko został opanowany, co zrozumiała nawet Frau D i od tego czasu jej rozmowy telefoniczne częściej odbywały się za zamkniętymi drzwiami. A biegła znajomość języka pozwoliła autorce na swobodne czytanie gazet, oglądanie telewizji i porozumiewanie się z innymi.

W swojej książce Jolanta Wiecha opisała zjawiskowy kurort Bad Pyrmont pod Hanoverem, który nazwała Bad Gesundheit. Na spotkaniu mówiła, że nasze dolnośląskie uzdrowiska śmiało mogłyby z nim konkurować, chociaż dużą atrakcją jest tam piękny szesnastowieczny zamek.

Opieka nad Frau D. polegała na robieniu zakupów, gotowaniu i dotrzymywaniu towarzystwa starszej pani. Starszej, tj. ponad dziewięćdziesięcioletniej, z poważnymi zaburzeniami równowagi i mocno ograniczonej ruchowo. Ograniczenia związane z wiekiem nie wpływały zasadniczo na zdolność postrzegania świata przez Frau D., a w prawieniu złośliwości i dotkliwych komentarzach nie miała sobie równych.

Ale były również miłe momenty i chwile prawdziwej troskliwości ze strony Frau D. Zwłaszcza wtedy kiedy Frau D. w każdym pojawiającym się w ich towarzystwie mężczyźnie widziała potencjalnego męża Joli lub kiedy robiły sobie roladowo-cytrynową ucztę, nie zakłóconą ewentualnym wybuchem złego humoru Frau D. 

Mimo niezłej kondycji umysłowej zdarzały się Frau D. wpadki związane z jej wiekiem. A to zapomniała jak się nazywa, nie mogła sobie przypomnieć, czy Ruth to jej córka, czy siostra lub podejrzewała, że ktoś zamienił jej protezę.
Za to na swój temat miała wyrobione zdanie: jestem pogodna, mam dobry charakter, lubię sprawiać innym przyjemność, no i jestem damą. A także, co koniecznie trzeba odnotować, Frau D. była znakomicie wykształcona, bo jak mówiła - doszukując się podobieństw między sobą a Jolą: tyle mamy ze sobą wspólnego. No i jesteśmy obie wykształconymi kobietami, czyż nie tak ? Pani jest po studiach a mój mąż miał przecież dwa fakultety. Mówiono do mnie Frau doktor D.
Książka, która miała być prywatną cegiełką do polsko-niemieckiego pojednania, niemal doprowadziła do ostrej kłótni pomiędzy uczestnikami spotkania. No cóż, stosunki polsko - niemieckie nigdy nie były łatwe, za to łatwo wywoływały emocje. Jak widać duże i jak widać do tej pory.

    
 
    
 
    
 
    
 
    
 
    
 
    
 
    
   
    
 
    
 

 

  •   strona główna  •  do góry  •