AKTUALNOŚCI

 

 

Pisarz czy Uwodziciel czyli wieczór autorski Jerzego Seippa
03.11.2008 r.

Gościem pierwszego po wakacjach spotkania w Dyskusyjnym Klubie Książki był pisarz, poeta i reżyser filmowy Jerzy Seipp. Można o nim powiedzieć "człowiek renesansu". Obdarzony wieloma talentami: świetnym piórem, gawędziarstwem, człowiek uroczy i dowcipny, umiejący przekazać potężny ładunek emocji, jaki w nim drzemie.

Lata młodości pisarza przypadają na czasy głębokiego kryzysu, który ograniczał zarówno ludzi jak i sztukę. Paszport nie był dobrem łatwo dostępnym. Chociaż udało mi się otrzymać paszport bez podpisywania czegokolwiek - śmieje się pisarz. - To ja byłem tym, na którego koledzy musieli donosić, oczywiście uzgadniając ze mną co będą mówili, a nawet prosząc abym wymyślał na siebie jakieś na tyle atrakcyjne bzdury, żeby oni ten paszport dostali.

Pierwsze wyjazdy do Anglii, gdzie mieszkała siostra pisarza, to był prawdziwy szok. Niczym nieskrępowana swoboda twórcza i obywatelska, możliwość zakupu sprzętu filmowego i kręcenia filmów. Dla człowieka z kraju, gdzie film zmonopolizowany był przez państwo, to był raj. 
Za granicę wyjeżdżał zresztą kilka razy, aby w końcu stwierdzić, że nie nadaje się na emigranta. Po ostatnim powrocie zamieszkał na wsi pod Warszawą i w towarzystwie trzech wielkich psów mieszka tam do tej pory (ciekawe czy to pierwowzory tych z Angielki).

Na spotkaniu była również mowa o historii rodziny pisarza. Zainspirowany rodzinną legendą, opowiadaną mu przez stryjenkę (Wacławę - przyp. aut.), uhonorowaną zresztą medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, wykorzystał te wątki w swojej pierwszej książce Angielka.

Autor mówił również o całkiem bliskiej, bo wojennej historii swojej rodziny - rodziców ojca i jego rodzeństwa. W czasie wojny zginęło z rąk nazistów niemieckich czterech mężczyzn z rodziny Seippów. Stryj Jerzy został wywieziony do Oświęcimia, jeszcze zanim zaczął się tam organizować obóz koncentracyjny i już stamtąd nie wrócił, jego brat Tadeusz zginął w potyczce z nazistami, dziadek Konrad został śmiertelnie ranny, służąc nazistom za żywą tarczę podczas walk z polskimi partyzantami, a trzeci z jego synów, Marian, zginął w pierwszym dniu Powstania Warszawskiego. Przedostatni z braci, Konrad, wywieziony do Niemiec na wiele lat zniknął z ich życia, a ojciec Jerzego Seippa na klęczkach musiał przysięgać swojej matce, że nigdy nie będzie walczył. Nie bardzo jednak dowierzając jego przysiędze, matka poleciła najstarszej siostrze wywieźć go poza Warszawę, co być może ocaliło mu życie.

Powojenne losy ojca pisarza to ciągła ucieczka przed komunistami. Ma on nawet w swoim życiorysie tragiczny wałbrzyski epizod, gdzie w ramach odbywania służby wojskowej pracował w jednej z kopalń, czego omal nie przypłacił życiem. Z trwałym uszczerbkiem na zdrowiu wrócił do Słupska, gdzie w niecały rok później urodził się Jerzy.
Filmowe pasje Jerzego Seippa to Nie to, co się komu śni…, film, którego był scenarzystą
i reżyserem oraz Animacja. Pierwsza z tych produkcji nigdy nie ujrzała światła dziennego, a druga, okrzyknięta pierwszym polskim filmem niezależnym, była bardziej znana za granicą niż w Polsce.

Inspiracją do tego filmu była głośna w latach osiemdziesiątych powieść Zbigniewa Nienackiego Uwodziciel oraz osobiste doświadczenia pisarza, przeżywającego podobną do literackiego bohatera historię.

Użytek ze swojego doskonałego, lekkiego pióra nasz gość zrobił po powrocie do Polski. Wspomniana już Angielka oraz Królewna to dwie powieści w dotychczasowym dorobku pisarskim Jerzego Seippa. To, co mnie najbardziej interesuje w drugim człowieku to jego emocjonalność. Nie psychologia, która jest dla mnie terminem naukowym, medycznym, ale właśnie emocjonalność, która kształtuje się przez wychowanie i zderzenia z innymi emocjonalnościami.
Tacy też są bohaterowie książek Jerzego Seippa. Wielu z nich ma swoje pierwowzory, jak choćby pracujące koleżanki Bartka Zborowskiego, czy nastoletnia narkomanka Zuza, która w prawdziwym życiu niestety przegrała walkę z losem. A kłopoty z emocjami, także słabościami, które były udziałem samego autora, można odnaleźć w powieści. Doskonale przyjęta przez czytelników Królewna będzie miała kontynuację, nad czym pisarz w tej chwili pracuje. Wśród postaci pojawi się znów Bartek Zborowski, choć tym razem nie jako główny bohater.

Koniec spotkania należał do poezji. Obdarzony wspaniałym głosem i doskonałą dykcją pisarz przeczytał swoje wiersze Dlaczego Bóg nie kocha samotnych i Krótki poemat o miłości oraz fragmenty innych poetów bliskich swoim uczuciom i swoim emocjom. Po spotkaniu uczestnicy chętnie dyskutowali z pisarzem o jego książkach.
Jerzy Seipp, który na spotkanie ze świebodzickimi czytelnikami przyjechał z Warszawy, po raz pierwszy był w tych stronach. Następnego dnia zwiedzał Książ. Ciekawe, jakie wrażenie wywarła na pisarzu postać "naszej" Angielki?

Małgorzata Grudzińska
dyr. Miejskiej Biblioteki
Publicznej w Świebodzicach

   
  
   
  
   
 
   
 
   
 
   


 

  •   strona główna  •  do góry  •