DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI

 

MAGICZNA OLGA

Mocnym akcentem rozpoczęła tegoroczną działalność Miejska Biblioteka Publiczna w Świebodzicach. W ramach cyklu Autor na żądanie styczniowym gościem biblioteki była Olga Tokarczuk. Znakomita polska pisarka, urodzona w Sulechowie, mówi o sobie, że jest dzieckiem wsi i uniwersytetów ludowych, gdzie uczyli jej rodzice . Wieś jest zresztą cudownym miejscem skłaniającym do autorefleksji i uczącą kultury refleksji.

W Sulechowie Olga Tokarczuk mieszkała do dziesiątego roku życia. A potem - jak mówi - w różnych miejscach Dolnego Śląska. Wystawiła naszemu regionowi, z którym się zresztą identyfikuje, bardzo wysoką ocenę. Dotyczyło to zarówno języka jakim posługują się Dolnoślązacy jak i mentalności w ogóle. Powiedziała, że ponieważ jest tu większość ludności napływowej, stanowiącej zlepek różnych regionów, więc z konieczności stworzyła się taka specyficzna i ujednolicona baza językowa, pozbawiona naleciałości regionalnych i zbliżona najbardziej do języka literackiego. To opinia, którą naukowym, językoznawczym autorytetem wspiera również profesor Miodek.

Podobnie zresztą z mentalnością, moralnością i kulturą. W wielu kwestiach społecznych, kulturowych i politycznych, mieszkańców Dolnego Śląska cechuje duża otwartość i tolerancja, czego nie widzi się w innych regionach naszego kraju.
Niestety tak wspaniała cenzurka wystawiona naszemu regionowi nie idzie w parze z wykorzystaniem nezwykłego bogactwa przyrodniczego i kulturowego tych terenów. Raport Banku Światowego, który cytowała, będąca pod dużym jego wrażeniem pisarka, jest dla tak niezwykłego miejsca jak Kotlina Kłodzka wręcz miażdżący. Skończył się już boom na kupowanie domów w Kotlinie Kłodzkiej a turystycznie też jest ona zagrożona. No niestety, samo bogactwo naturalne jakim jest przyroda, niepowtarzalne krajobrazy i niezwykłe ukształtowanie terenu nie wystarczy. Musi być prowadzona sensowna polityka, dzięki której ludzie znajdą zatrudnienie i perspektywy życiowe a turyści atrakcyjne warunki do spędzania wolnego czasu. A niektóre miejscowości w Kotlinie Kłodzkiej są obecnie wręcz wyludnione.

Czas mieszkania w Kotlinie Kłodzkiej był okresem niezwykle twórczym a fascynacja domem była tak niezwykle inspirująca, że powstała tam jedna z najlepszych książek Olgi Tokarczuk Dom dzienny, dom nocny. Hybryda powieściowa, jak mówią o niej krytycy literatury, wielość opowieści i wątków, z włączoną legendą chrześcijańską o św. Kummernis.
Tak zresztą postrzega nowoczesną formę powieści pisarka. Trudno, żeby współczesne powieści wyglądały tak jak Buddenbrokowie albo Czarodziejska Góra mówiła Olga Tokarczuk. Zmienił się świat, zmienili się czytelnicy i zmieniła się forma powieści. Współczesnym czytelnikiem nie jest uperfumowana dama czytająca powieści na szezlongu. Dzisiaj czyta się wszędzie - na przystanku, w tramwaju, w autobusie, przy jedzeniu a nawet w toalecie. I ta dzisiejsza powieść musi przystawać do współczesnego czytelnika i do jego postrzegania świata.

A w ogóle to autorka uważa, że to krótka forma czyli opowiadanie jest przyszłością literatury. Wzorem językowego mistrzostwa pozostaje dla Olgi Tokarczuk Jarosław Iwaszkiewicz. I to pewnie wrodzona skromność nie pozwoliła autorce podzielić się z uczestnikami spotkania wieścią, że scenariusz najnowszego filnu Andrzeja Wajdy Tatarak, z Krystyną Jandą w roli głównej, powstał na podstawie prozy Iwaszkiewicza i właśnie Olgi Tokarczuk. Informację tą podały media dwa dni później, w związku ze śmiercią Edwarda Kłosińskiego, który z pewnością byłby autorem zdjęć do tego filmu.
A to co opisuje Olga Tokarczuk w swoich powieściach to nic innego jak ludzkie doświadczenia. Na pewno pomaga jej w tym psychologiczne wykształcenie (ukończyła psychologię kliniczną na Uniwersytecie Warszawskim) ale jak sama mówi, źle się czuła w roli psychologa. Moja osobowość jest bardziej osobowością pacjenta niż terapeuty - śmieje się pisarka. A to co wykorzystuje w swojej twórczości to umiejętność słuchania ludzi. Wiele jej opowieści jest autentycznych choć mogą się wydawać nieprawdopodobne - jak chciażby fakt karmienia piersią przez mężczyznę (Wyspa) czy otrucie syna przez matkę, która zmarła kilka miesięcy wcześniej (Przetwory na życie).

A z zamiłowania Olga Tokarczuk jest "starą astrolożką" jak mówi o sobie. Temat - jak wywoływanie duchów - pojawił się przy okazji rozmowy o książce E.E. Na pytanie czy wierzy w duchy, pisarka odpowiedziała: jeśli ktoś mówi, że widział ducha to trudno z tym polemizować. Nie dyskutuje się z cudzym doświadczeniem. Są sprawy, które bardzo daleko wykraczają poza racjonalne wyjaśnienia. Czasami po prostu nie starcza nam języka, żeby dać nim świadectwo czegoś, co przekracza nasze doświadczenie. . Pisarce bardzo podobała się adaptacja teatralna Marii Zmarz Koczanowicz z Agatą Buzek w roli tytułowej. Reżyserka precyzyjnie trzymała się tekstu a nawet korzystała ze wskazówek autorki a zjawiskowa Agata Buzek była wręcz wymarzona do tej roli.

Laureatka wielu nagród literackich najbardziej zadowolona jest ze swojej ostatniej książki Bieguni. To co było dla niej inspiracją dla tej książki to podróże, ruch i czas. Olga Tokarczuk ma zresztą silne poczucie przemijania. Jak mówi, duże wrażenie robiły na niej zawsze opowieści jej babci, która tak zaczynała: kiedy lipy były jeszcze małe albo kiedy pałac był jeszcze taki piękny. A dla mnie pozostawały już tylko resztki - mówi pisarka, lipy to są stare drzewa a pałac od dawna jest w ruinie. Czas jes zresztą dla Olgi Tokarczuk podstawowym wymiarem psychologicznym. I z tym między innymi zmierzyła się autorka w swojej najnowszej powieści. Nadużyciem byłaby próba opowiedzenia tej książki. Doświadczanie świata widziane oczami i piórem genialnej pisarki.

   
 
   
 
   
 

Małgorzata Grudzińska
dyr. Miejskiej Biblioteki Publicznej

 

  •   strona główna  •  do góry  •